O ADORACJI…

 

Dziś niedzielny, piękny dzień. Miło jest zacząć dzień od Adoracji.

Czym właściwie jest moim zdaniem „adoracja”? „Ador” – znaczy po prostu: kochać, uwielbiać. Adoracja krzyża, Najświętszego Sakramentu… jest więc kochaniem Jezusa.

Jak ją „zrobić”, „wykonać”? Tak po ludzku… Potrzebna jest chwila skupienia. Jeśli nie masz w domu ciszy możesz pójść do kościoła albo na spacer. Ale koniecznie weź ze sobą krzyż, obrazek Jezusa Ukrzyżowanego lub inny – tak, żebyś mógł na Niego spojrzeć. Jeśli jesteś introwertykiem weź ten obraz z sobą w swoim sercu – wyobraźni. Ważne, żebyś miał ten „obraz” czymkolwiek on będzie.

Poproś Ducha Świętego ( Bożego Ducha), żeby przyszedł do Twojej modlitwy i rozjaśnił Twój umysł. Poproś Jezusa, żeby przyszedł do twojego serca. Poproś Boga Ojca, żeby zaopiekował się Tobą podczas tej modlitwy. ( Możesz odmówić dziesiątkę różańca lub zwyczajnie „Ojcze Nasz” – prostą i piękną modlitwę, której Bóg sam nas nauczył.)

Jak już wyzwolisz w sobie to pragnienie, to bez słowa spójrz na KRZYŻ. Nastaw się cały na patrzenie, odbieranie całym sobą ( w środku, w sercu, w duszy) tego obrazu. Puść umysł wolno i niech prowadzi Cię Duch Święty. Może wyzwolić w Tobie jakieś wspomnienie ( nie przeganiaj go od razu, ale przyjrzyj się mu), może przypomnieć  Ci jakiś obraz ( przyjrzyj się mu i spróbuj zrozumieć)…

Ja dziś na adoracji opiekowałam się Chrystusem na krzyżu. Może brzmieć to irracjonalnie, ale tak było. Jak myślisz, czy Chrystus wiszący na krzyżu w Twoim domu ( na krzyżu z bierzmowania, czy namalowany na obrazie….)  jest martwy czy jeszcze żyje? Ja zadałam sobie to pytanie dzisiaj. Wiesz jaka była odpowiedź?  On jest KONAJĄCY i Potrzebujący Twojej obecności – nieustannej, kochającej obecności. On chce, żebyś przy Nim posiedział/posiedziała i zaopiekowała się Nim. Gdy umiera ktoś z Twoich bliskich, to nie odstępujesz go nawet na sekundę, bo myślisz, że już za chwilę tego kogoś nie będzie… Właśnie tak adoruj Chrystusa na krzyżu. Jakby zaraz miało GO zabraknąć! On umiera na tym krzyżu, dla Ciebie, za Ciebie… Bo tak bardzo Cię kocha, więc obdarz Go taką samą miłością. Obdarz Go swoją obecnością.

I nie ważne ile to będzie trwało – kilka minut, czy kilka godzin. Spróbuj, wyobraź sobie, wzbudź w sobie chęć przebywania z Nim naprawdę. Nie musisz nic mówić, nie musisz czytać tych wszystkich długaśnych modlitw, które często rozpraszają i odciągają Cię od sedna Adoracji (byleby jakoś przeleciało do końca). Módl się sercem, samym czuciem, samą obecnością. Nie zamykaj się na utarte ścieżki, ale daj się poprowadzić. Nie traktuj Go schematycznie, ale jako żywą osobę, która autentycznie z Tobą jest i Cię potrzebuje.

 

Miłej niedzieli!

MariaEva +