Doba burzenia kościołów nie zagraża Mistycznemu Ciału Chrystusa jakim jest KOŚCIÓŁ.

Dziś widziałam w Internecie dwa zburzone kościoły – budowle. Jeden w Chinach, gdzie prześladuje się chrześcijan, a religia ta jest niedozwolona. Komunizm stoi tam na drodze wolności i godności ludzkiej. Przykro patrzeć na Chiny, kraj gdzie zabija się nienarodzone dzieci i na każdym kroku jest się pilnowanym.
Drugim ze zburzonych kościołów znajdował się w Niemczech. Ponoć przeszkadzał w rozwoju kopalni. Bzdura! Wszyscy dobrze wiemy, że w Niemczech rządzi Islam.
Przykre czasy nadeszły… czasy burzenia kościołów. Ale nie bójcie się! Bowiem KOŚCIÓŁ to nie budowla! To ludzie są żywym kościołem, członkami Mistycznego Ciała Chrystusa, i nic i nikt tego nie zniszczy i nie zmieni! Chrześcijaństwo przetrwa, na przekór złemu i tym, którzy nie szanują ludzkiego życia, godności i wolności.
Dlatego Wy, którzy możecie tam chodzić, którzy macie taką potrzebę, aby w taki sposób się modlić, chodźcie do kościoła! Wymaga on bowiem waszej obecności, żywej wiary, budowania jedności, nie tylko duchowej, ale i materialnej. Ja zjednoczę się z wami duchowo – bo choć do kościoła zaglądam raz na długi czas, jestem częścią WAS.
Jezus powiedział, że jest w stanie w trzy dni odbudować zburzoną świątynię. Miał oczywiście na myśli swoje zmartwychwstanie. Ale myślę, że i dziś te słowa nabierają znaczenia. Nie ważne ile kościołów zburzą wrogowie chrześcijaństwa, Mistyczne Ciało Chrystusa nie jest do zburzenia, bo żaden śmiertelnik nie ma takiej mocy.

 

Kiedyś chciałam zaprowadzić Mojego niedowiarka na mszę dla narzeczonych. Nie udało nam się, gdyż tak zwlekał i opóźniał pójście tam, że zdążyliśmy tylko zobaczyć jak ksiądz zamyka drzwi na klucz. Posmutniałam, ale Niedowiarek powiedział: „przecież tam masz kapliczkę”. Pokazał mi małą budkę stojącą koło kościoła, gdzie za prowizorycznym ołtarzykiem stała duża, naruszona zębem czasu, figurka Matki Boskiej. Podeszłam więc z Niedowiarkiem do tego ołtarzyka i zaniosłam prośbę za Nim do Maryi. Patrzył na mnie dziwnie ( wtedy jeszcze nie akceptował tego, że jestem katoliczką), ale ja podeszłam do Niego ( stał dwa metry od kapliczki) i przytuliłam, żeby pokazać, żeby nie czuł się odtrącony przez to, że wierzę a On ma z tym problem. Wtedy Bóg powiedział mi coś w stylu: „ A Bóg, który widzi w ukrycia, odda Tobie”. Zrozumiałam. Chciałam iść z Niedowiarkiem do kościoła, żeby inni zobaczyli, że my tak na poważnie! Ale moja pycha została poskromiona. Przecież najważniejsze, że to BÓG widzi i wie co jest między Nami. Nic na pokaz i z pompą! Tylko cicho, w ukryciu, w cichości serca i prawdzie – czyli tam, gdzie tylko Bóg ma dostęp.

A teraz w cichości serca zastanów się po co chodzisz do kościoła? Czy dlatego, że wierzysz naprawdę i szukasz bliskości z Bogiem? Czy dlatego, że inni Ci karzą albo na pokaz? Jeśli wybierasz drugą odpowiedź… to lepiej przestań tam chodzić i zacznij szukać Boga w swoim życiu, na co dzień, w różnych sytuacjach. Czytaj Pismo Święte, słuchaj, czekaj na odpowiedź Bożego Ducha. Jak GO znajdziesz, to leć do kościoła i przekazuj innym swój entuzjazm, wiarę i myśli oświeconego Bożą Mocą umysłu. Amen.

MariaEva.