Czy masz czasem wrażenie, że „wiosłujesz” z całych sił i zamiast płynąć, toniesz?!

Apostołowie też to przeżyli

 

Ewangelia JANA, 6, 16-21.

16 O zmierzchu uczniowie Jego zeszli nad jezioro 17 i wsiadłszy do łodzi, zaczęli się przeprawiać przez nie do Kafarnaum. Nastały już ciemności, a Jezus jeszcze do nich nie przyszedł; 18 jezioro burzyło się od silnego wichru. 19 Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. i przestraszyli się. 20 On zaś rzekł do nich: «To Ja jestem, nie bójcie się». 21 Chcieli Go zabrać do łodzi, ale łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali.

 

Dlaczego wszystko wymyka Ci się spod kontroli? Dlaczego wciąż pojawiają się nowe trudności? Już brak Ci sił i nie masz siły walczyć z życiem?!

Weź już przestań „wiosłować”! Zatrzymaj się i rozejrzyj dookoła, czy gdzieś po wodzie, nie idzie w Twoim kierunku Jezus.

Gdy go zobaczysz, zaufaj mu i pozwól doprowadzić się do brzegu, bez zbędnych ceregieli.

Już tłumaczę o co chodzi!

 

Gdy w Twoim życiu dzieją się same złe rzeczy i nie potrafisz im podołać, zwróć oczy duszy ku Jezusowi. On tylko czeka, aż powiesz: „Boże, weź to wszystko ode mnie! Daję Ci to! Zrób z tym co chcesz! Teraz TO jest Twoje! JEZU UFAM TOBIE, TY SIĘ TYM ZAJMIJ.” Później zamknij oczy i z ufnością oddaj mu cały ten bagaż, ciężar- jeden po drugim. ON narodził się po to, żeby uwolnić Cię od tego całego zła, bałaganu i nieładu.

Nie chodzi tu o to, że masz nic nie robić. Po prostu zaufaj i z tym zaufaniem rób swoje. Powoli, zastanów się, może On podsunie Ci rozwiązanie? A jeśli nie, to na pewno pomoże Ci dźwigać Twój krzyż.  Nie będziesz już sam! On będzie razem z Tobą, gdziekolwiek jesteś, w jakiekolwiek sytuacji się znalazłeś, cokolwiek złego uczyniłeś. On nie przyszedł powoływać sprawiedliwych, ale grzeszników. Nigdy nie ma sytuacji bez wyjścia, zawsze jest jakaś furtka! I nawet jeśli wydaje Ci się, że już za późno, żeby cokolwiek zmienić, zaufaj mu jak ten, który wisiał obok Jezusa na krzyżu…  Jeśli tylko zaufasz Jezusowi to,  ON wyciągnie Cię z największego bagna!

Zobaczysz jak każda sytuacja zacznie zmieniać się stopniowo na dobre. Podołasz najtrudniejszym zadaniom, nagle coś zacznie świtać Ci w głowie.

To nie jest proste, wiem. Ale spróbuj! A zobaczysz, że się nie zawiedziesz! Bo On zwyczajnie Cię kocha! Jesteś jego skarbem, którym On chce się zaopiekować. Gdy patrzy na Ciebie, nie widzi wad, grzechów, nieudolności… tylko CIEBIE! Jesteś godny kochania i zaakceptuj to! Dlaczego miałby Ci nie pomóc?

MariaEva.