Czym jest modlitwa indywidualna i dlaczego jest nam niezbędna w przyjaźni z Bogiem.

 

Modlitwa indywidualna, prywatna, osobista…

 

Całe życie słyszę, że najważniejszą modlitwą jest ta, która jest odmawiana w kościele. Nigdy nie mogłam skupić się na modlitwie w kościele ( w świątyni), gdyż Pan Bóg wydawał mi się tam tak strasznie odległy i obcy. Był dla mnie kimś strasznie groźnym, osądzającym mnie surowo sędzią. Czułam się nie godna tego żeby żyć…

    Często zmuszałam się do tego, żeby iść do kościoła. Dla osoby, która ma klaustrofobię to raczej trudne wyzwanie. Pewnego dnia poszłam do spowiedzi i wyznałam, że moim grzechem jest to, że nie chodzę do kościoła. Ksiądz odpowiedział mi, że to czy tam chodzę czy nie, jest wyłącznie moim wyborem. Czyli mam wybór: mogę chodzić, ale mogę też nie chodzić i nie spotka mnie za to kara.

   Bo czym jest „ kościół”? Czyż nie Chrystus jest kościołem, a my jego członkami? Każdy z nas, niezależnie od tego gdzie się znajduje, wierząc w Chrystusa, staje się JEGO częścią! Częścią Chrystusa, który jest kościołem. Druga sprawa, że kościół to nie świątynia. Każdy z Nas zapraszając Boga do serca staje się jego żywą świątynią. To TY jesteś kościołem! Ty, który to czytasz! Pytanie czy jest to kościół zamieszkały, czy pusty? I kto w nim mieszka? Odpowiedz sobie sam w duchu…

   Ale przejdźmy do sedna. Czym jest modlitwa indywidualna? Dowiedziałam się tego dopiero, gdy nie poszłam do kościoła ( świątyni) . Zostałam w domu, zrobiłam sobie ołtarzyk, ale naszykowałam także miejsce w swoim sercu, aby GO przyjąć „ do siebie”. I tak zaczęłam w końcu rozmawiać z Bogiem. W ciszy szukałam jego głosu, w ciszy się modliłam i nasłuchiwałam. Jeśli chcesz takiej modlitwy, to po prostu przestań paplać na modlitwie bez końca w kółko jedno i to samo! Posłuchaj tego co ON ma Ci do powiedzenia! On mówi bardzo cicho, delikatnie, z miłością… Jeśli pragniesz być z Nim sam na sam znajdź w sobie ciszę, jakieś ustronne miejsce, zaproś do swojego serca, życia, do każdej najmniejszej troski. Oddaj mu wszystko to co Ci ciąży na sercu. Poproś, aby przyszedł i aby do Ciebie przemówił. Gdzieś w ciszy, usłyszysz w końcu Jego głos. On tylko czeka na to, aż zaczniesz słuchać.

Jeśli chcesz, możesz wziąć do ręki Pismo Święte, przeczytać jego fragment i poprosić Ducha Świętego, aby rozjaśnił twój umysł, sprawił, żebyś widział więcej… Rozważaj, słuchaj wewnętrznego głosu.

To wszystko o czym pisze wymaga ciszy, skupienia i odosobnienia, którego nie daje modlitwa w świątyni. Bo możesz godzinami odmawiać różaniec, ale jeśli nie będziesz chciał tego, żeby Bóg do Ciebie przyszedł i nie pozwolisz mu na to, żeby to On przemówił… to nigdy GO tak naprawdę nie poznasz.

 

MariaEva.