List do księdza.

  • Luty 23, 2018 9:41 pm

„Drogi Księże…

Gdzie podziała się latarnia ze światłem, które miałeś nieść ludziom? Czyżbyś roztrzaskał ją na głowie jednego z wiernych?

„Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni.”
„Jaką miarą wy sadzicie, taką i was będą sądzić.”
Dlaczego nie odniesiesz słów PANA w stosunku do siebie?

Co robisz podczas spowiedzi? Dlaczego sprowadzasz swoimi słowami drugiego człowieka na dno rozpaczy? Ten człowiek patrzy na Ciebie jakbyś był samym „BOGIEM” a Ty wrzucasz go słowami do worka dla wiecznie potępionych… Zabijasz tym samym jego chęć do życia!
Gdzie Twoje serce Księże? Czyż nie potrafisz współczuć? Skąd tyle potępienia dla bliźnich w Twoim sercu? Jesteś tylko człowiekiem i nie unikniesz sądzenia, mimo szaty, którą nosisz.
Nie nakładaj na drugiego człowieka ciężaru, którego nie będzie w stanie unieść… skoro sam nie potrafiłbyś go unieść będąc osobą świecką.
Nie potępiaj gejowskiej czy lesbijskiej miłości – nie jesteś w skórze tych osób, nie wiesz czy czują się kobietą czy mężczyzną. To też są ludzie stworzeni przez Boga i pozwól, żeby to ON sam ich osądził, a puki co wyciągnij do nich rękę i pomóż znaleźć drogę do BOGA! Nie potępiaj, żebyś i Ty nie był potępiony. Pamiętaj, że reprezentujesz BOGA i ludzie patrzą na Ciebie jakbyś NIM był, więc nie odsuwaj ludzi precz, gdy tylko zobaczysz, że są odmiennej orientacji seksualnej. Jezus powiedział: „Nie potrzebują lekarza Ci co się dobrze mają… „ ON przebywał z wyrzutkami, odtrąconymi przez świat. Potrafisz być jak Jezus?

Niech Cię Bóg błogosławi i naprowadzi na dobrą drogę.”

MariaEva +

No Title

  • Luty 18, 2018 10:31 am

SÓL I ŚWIATŁO.

Ksiega Królewksa 2 2, 19-22.

19 Mieszkańcy miasta mówili do Elizeusza: «Patrz! Położenie miasta jest miłe, jak ty, panie mój, widzisz, lecz woda jest niezdrowa, a ziemia nie daje płodów». 20 On zaś rzekł: «Przynieście mi nową misę i włóżcie w nią soli!» I przynieśli mu. 21 Wtedy podszedł do źródła wody, wrzucił w nie sól i powiedział: «Tak mówi Pan: Uzdrawiam te wody, już odtąd nie wyjdą stąd ani śmierć, ani niepłodność». 22 Wody więc zostały uzdrowione aż po dzień dzisiejszy – według słowa, które wypowiedział Elizeusz.

Ewangelia MATEUSZA 5, 13-16

13 Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. 14 Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. 15 Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem5, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. 16 Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.

Czytaj Pismo Święte przez PISMO ŚWIĘTE… co to oznacza? Tłumaczenie jednego tekstu za pośrednictwem drugiego.

Te dwa fragmenty wskazał mi ostatnio DUCH BOŻY… a było to tydzień temu. Nie byłam w stanie napisać, gdyż miałam załamkę… ale dziś podchodzę do tego zadania…

 

Ja to rozumiem tak…

Miasto z pierwszego fragmentu, to kościół współczesny. Niby wszystko jest dobrze, pięknie poukładane, ale nie daje plonów a „woda jest niezdrowa”. Dlatego ludzie proszą Elizeusza o to, aby im pomógł odwrócić zły los. Jak odwrócić błędy i grzechy w coś dobrego? Jak obrócić ciemność w dzień? Odpowiedź jest jedna: trzeba przynieść nową misę ( kogoś nowego, spoza tego środowiska) wraz z solą ( czyli czymś co oczyszcza). Kościół potrzebuje więc Nowych, oświeconych DUCHEM BOŻYM ludzi, którzy będą solą oczyszczającą. Bo tylko BÓG jest w stanie oczyścić to co w kościele się popsuło.

Można też rozumieć to inaczej. To człowiek jest miastem, gdzie z pozoru, z zewnątrz wszystko wygląda dobrze, ale w środku jest ciemność. I co trzeba zrobić z taką ciemnością? Oczyścić ją! Oczyścić duszę. Ponoć nie to człowieka czyni złym co „wchodzi do niego” ( środowisko, ludzie itp), ale to go czyni złym co „wychodzi z niego” ( myśli, ocena samego siebie, mściwość, zawiść, zazdrość, nienawiść). Jeśli oczyścisz swoją duszę, zaczną z Ciebie wychodzić dobre rzeczy, dobre plony i światło. Bo to w końcu TY masz być SOLĄ ZIEMI I ŚWIATŁEM DLA ŚWIATA.

Żeby stać się takim światłem trzeba jawnie czynić dobro i w świecie fizycznym ( nie tylko duchowym) pokazywać innym dobre uczynki, postępować dobrze i być wzorem dla innych ludzi. Jesteś SOLĄ ZIEMI, czymś co oczyszcza świat, jesteś ŚWIATŁEM ŚWIATA – katoliku! Więc nie pozwól, aby to co w Tobie czyste i dobre straciło „smak” i swoje właściwości. A co jest źródłem tego? SŁOWO BOŻE, SAM BÓG, JEZUS CHRYSTUS. Zaproś Boga do serca, a On oczyści Twoje wnętrze jak dobra sól, abyś sam stał się tą solą i światłem, którymi ON JEST.

 

MariaEva +

Spowiedź i wynagrodzenie…

  • Luty 4, 2018 4:41 pm

Spowiedź i wynagrodzenie…

Rachunek sumienia
Żal za grzechy
Mocne postanowienie poprawy
Szczera spowiedź
Zadość uczynienie Panu Bogu i Bliźniemu
Post

Wyżej wymienione – podczas rozmowy z Bogiem – wytłumaczył mi tak…

Najważniejsze to zdać sobie sprawę z tego, że faktycznie robi się coś złego i nie udawać, że to się nie dzieje. Bóg widzi wszystko i nie ma co ukrywać tego, że popełnia się grzech – lekki czy ciężki. Jak już dojdziesz do tego, że zrobiłeś źle to zastanów się: dlaczego to zrobiłeś? Spróbuj zrozumieć co poszło nie tak? Zastanów się od razu co mogłeś zrobić, żeby tego uniknąć… i jak to naprawić. Wzbudź w sobie żal przed Bogiem – nikt nie zrozumie Cię tak jak On. Może podczas modlitwy pomoże Ci zrozumieć co Tobą powodowało? Poproś Go o pomoc w naprawieniu zła.
Wyznaj grzech bliźniemu – powiedz: „Mamo ukradłem Ci pieniądze, bo chciałem sobie kupić cukierki.” Przeproś i postaraj się wynagrodzić za to, że zrobiłeś komuś krzywdę. Oddaj pieniądze, pomóż mamie na przykład w zakupach… Postaraj się załagodzić sytuację.

Pokuta typu odmawianie modlitw jest nie wystarczająca, ale życie i tak wystawi Ci rachunek, bo następnym razem jak matce zniknął pieniądze, to będzie patrzyła na Ciebie podejrzliwie i wtedy odczujesz co to znaczy: POKUTA. Kara prędzej czy później i tak Cię spotka.

POST: prawdziwy post jest wtedy, gdy Bóg sam Cię opuszcza, gdy czujesz pustkę w sercu i w duszy, bo On przestaje się „odzywać”… To Bóg wyznacza POST i nie ma w tym poście nic sztucznego. Uczniowie Jezusa nie pościli, gdyż powiedział im, że będą pościć gdy On odejdzie – gdy Jego już nie będzie. Ja odczuwam taki Post w Wielki Piątek… naprawdę czuję wtedy, że Jego ze mną nie ma. Post musisz poczuć, musisz zrozumieć go sercem… nie poprzez nie jedzenie kiełbasy czy słodkiego. To ma być post serca i duszy… ale To PAN wyznaczy Ci POST.

Dlaczego system kościelny SPOWIEDZI nie działa leczniczo na rany duszy?
Po pierwsze wchodzisz w relacje z człowiekiem ( który niejednokrotnie osądza Cię i komentuje niepotrzebnie, doprowadzając Cię do skrajnej rozpaczy – bo myślisz, że jak ksiądz Cię potępia to i Bóg Cię potępia i nie ma dla Ciebie ratunku… ), a nie z samym Bogiem. Co z tego, że wyuczysz się grzechów na pamięć, skoro ksiądz mając długą kolejkę spowiedników, nie ma czasu na to, żeby rozpracowywać z Tobą każdy ( często powtarzający się ) zły uczynek. Myślisz, że grzech zniknie jeśli się wyspowiadasz, ale nie wynagrodzisz bliźniemu krzywdy?! NIE ZNIKNIE SAM JEŚLI GO NIE NAPRAWISZ! Pokuty nie wyznaczy Ci ksiądz, ale samo życie. Będzie nią konsekwencja Twojego postępowania, co na pewno Cię nie ominie.

W gruncie rzeczy i tak tylko Chrystus może odpuścić Ci grzech, więc to Jego przepraszaj i tego komu zrobiłeś krzywdę. To Chrystus jest pośrednikiem między BOGIEM OJCEM a człowiekiem, On jest Najwyższym Kapłanem! To ON Cię będzie sądził… tak jak Ty sądzisz swojego bliźniego.

Ostatecznie, Chrystus umarł, żebyśmy żyli wiecznie. Umarł za Nasze grzechy, więc jest JEDYNĄ I NAJWIĘKSZĄ OFIARĄ ZA NASZE GRZECHY. Złożono go jako Baranka na ofiarę… i taka ofiara jest złożona także, za Ciebie, a warunkiem jest naprawa uczynionego zła i przyjęcie Jego nauki. Czy to tak wiele?

MariaEva+

Nie rób z serca nieruzmnego kamienia.

  • Styczeń 28, 2018 8:00 pm

„Dziś, jeśli głos JEGO usłyszycie, serc nie zatwardzajcie.”

Fragment z Psalmów na dziś…

Fragment ten tyczy się Izraelitów, którzy wędrując do Ziemi Obiecanej nie zaufali Bogu i Jego mocy. Bali się wejść do kraju, który im obiecał bo wierzyli temu co mówiono o jego mieszkańcach – że są strasznie groźni i silni… Mimo nalegań Boga ( który jak dotąd zawsze im sprzyjał i nigdy nie wpakował ich na minę!) nie posłuchali Go, co przypłacili surową karą. Bo mimo, iż Bóg dał im już widoczne dowody swojej mocy ( wyprowadził ich z Egiptu, żywił ich i opiekował się Nimi przez wiele lat) nie dawali wiary Jego słowom. Ufali tylko temu co mówili zwiadowcy, którzy mieli dowiedzieć się jacy ludzie zamieszkują tereny ziemi, na którą mieli wkroczyć. Niektórzy zwiadowcy wręcz wyolbrzymili fakty…

Bóg zawsze mówi Nam prawdę. On nigdy nie kłamie, jest wierny i nie zdradza. Jest jedyną istotą na całym świecie, której możesz w stu procentach zaufać. Człowiek jest istotą niedoskonałą, często zawodzi…

Myślę, że ten fragment można także spokojnie zinterpretować w sensie dosłownym. Jeśli czujesz, że Bóg coś chce Ci powiedzieć na modlitwie… może lepiej posłuchaj zanim stwierdzisz, że coś nie ma sensu? Nie zatykaj uszu na SŁOWO BOŻE, a jeśli jest w nim coś niezrozumiałego, nie pozostawiaj tego, gdzieś w swojej podświadomości – jako coś co masz gdzieś, tylko poproś Boga o wytłumaczenie. Być może sam Ci to powie na modlitwie albo zrobi to za pośrednictwem innych osób.

Bóg naprawdę chce dla Ciebie wszystkiego co dobre. Jak możesz mieć wątpliwości co do tego, że chce dla Ciebie wszystkiego co najlepsze?

Popatrz jak Bóg walczy o wybrany przez siebie naród Izraelitów. Walczy z całych sił tylko po, żeby pokazać im jak jest silny, żeby się GO bali ( mimo tego, że chciałby, żeby byli dobrzy i okazywali mu zaufanie sami z siebie, bez namacalnych dowodów Jego siły). Musiał strachem ujarzmić nieposłusznych ludzi o „twardym karku”. Dobry Ojciec zrobi wszystko, żeby wyprowadzić złego syna na prostą- nawet jeśli go to chwilę zaboli, to wyprowadzi syna na ludzi, bo go kocha.

Jakim chcesz być synem/córką dla Boga Ojca? Chcesz, mieć z nim dobre relacje? Czy chcesz, żeby ciągle musiał Cię karcić za to jaki podły jesteś? I nie mówię tutaj bynajmniej o tym, że ludzie są nieidealni i popełniają błędy… Tylko o świadomym i dobrowolnym czynieniu zła. Ojciec jest po Twojej stronie i chce wyprowadzić Cię ze złej drogi. Myślę, że lepiej będzie dla Ciebie jeśli poznasz go bliżej, przyjmiesz do serca Jego nauki – ale nie dlatego, że boisz się kary, ale dlatego, że to jest miłe Bogu i dobre dla Ciebie. Bo On chce dla Ciebie dobrze. Nie zakazuje Ci pewnych rzeczy, bo taki jest Jego kaprys. Jeden grzech ciężki pociąga za sobą straszne konsekwencje. Ale Ojciec zawsze czeka na Ciebie z wyciągniętą ręką, bo chce wyciągnąć Cię z tego bagna. Jesteś dla Niego najważniejsza/najważniejszy. Pomyśl jak wiele możesz osiągnąć w życiu mając takiego Ojca po swojej stronie. Być może dziś jest dzień, żeby zacząć wszystko od nowa?

Nie rób ze swojego serca kamienia, zamkniętego na bożą miłość… Bóg dał Ci uszy po to, żebyś słuchał oraz umysł i serce po to, żebyś zrozumiał. Masz wszystko co potrzebne, więc działaj!

MariaEva+

Ewangelia: Jezus w Betanii.

  • Styczeń 21, 2018 10:18 pm

Ewangelia: Namaszczenie Jezusa w Betanii przez Marię.

„Gdy Jezus przebywał w Betanii, w domu Szymona Trędowatego, podeszła do Niego kobieta z alabastrowym flakonikiem drogiego olejku i wylała Mu olejek na głowę, gdy spo¬czywał przy stole. Widząc to, uczniowie oburzali się, mówiąc: «Na co takie marno¬trawstwo? Przecież można było drogo to sprzedać i rozdać ubogim». Lecz Jezus za¬uważył to i rzekł do nich: «Czemu sprawiacie przykrość tej kobiecie? Dobry uczynek speł¬niła względem Mnie. Albowiem zawsze ubogich macie u siebie, lecz Mnie nie za¬wsze macie. Wylewając ten olejek na moje ciało, na mój pogrzeb to uczyniła. „Zapraw¬dę, powiadam wam: Gdziekolwiek po całym świecie głosić będą tę Ewangelię, będą rów-nież opowiadać na jej pamiątkę to, co uczy¬niła». (Mt 26,6-13)”

Kilka razy zetknęłam się z tym fragmentem w swoim życiu. Niedawno w Częstochowskiej katedrze widziałam fresk ilustrujący tą scenę. Kobieta klęcząca przed siedzącym Jezusem, wycierająca Jego stopy swoimi włosami. Gest szacunku? Nie tylko… Ona wiedziała, że niedługo Go nie będzie, że umrze, że poniesie straszną śmierć. Tak! Ona wiedziała! Za to apostołowie, którzy towarzyszyli Jezusowi podczas całego Jego nauczania dziwili się temu gestowi, jakby nie zdawali sobie sprawy z tego, że Jezus niedługo umrze! Słyszeli o tym od Niego samego, ale mimo to dziwili się… Może nie byli tak blisko z Jezusem jak Maria? Może ona wiedziała więcej? Może przede wszystkim czuła więcej swoim sercem niż racjonalni apostołowie.

Teraz myślę, że ta scena, ten obraz… pokazuje pewną tajemnicę, coś więcej niż jesteśmy w stanie dostrzec w pierwszej chwili. To coś to tajemnica, ukryta przed ludzkimi oczyma, coś co mogli wiedzieć tylko Jezus i Maria z Betanii. Nie potrzeba było im słów, bo rozumieli się bez nich. Maria wiedziała więcej niż apostołowie… I ona jedna potrafiła okazać mu swoje uczucie, tak jak potrafią robić to tylko kobiety.

Czy my kobiety, nie jesteśmy tą sceną z ewangelii, zachęcone do bliskiego kontaktu z Jezusem? Czy On nie pokazuje nam, że może stworzyć z nami, kobietami, o wiele głębsze relacje niż z mężczyznami, którzy mimo, że towarzyszyli Mu przez dłuższy czas, wciąż wątpili, niedowierzali, może nawet lekceważyli w sposób racjonalny to, co im próbował przekazać? Maria pojęła to wszystko swoim sercem, nie trzeba było jej mówić, że On umrze. Wierzyła Jezusowi, okazała mu najwyższy szacunek i uwielbienie, jednocześnie żegnając się z nim w ten sposób… Prawdopodobnie wydała na cenny olejek wszystko co miała – Jezus był dla niej ważniejszy od jej egoizmu, mogła zachować olejek nardowy dla siebie, lub przekazać go biednym, tak jak mówili apostołowie. Jezus jednak zganił ich i kazał zostawić w spokoju. Dzięki temu gestowi Maria z Betanii przeszła do historii… ale nie tylko dlatego, że wydała wszystko aby pożegnać Jezusa… a dlatego, że jej relacja z Jezusem wychodziła poza ludzkie poznanie. Ukryta, silna relacja, pełna szacunku i miłości. Wzajemne bezsłowne porozumienie, takie które tylko tych dwoje rozumie. Indywidualna, głęboka relacja niedostrzegalna dla innych, tylko ich relacja bez udziału innych… Relacja zakryta przed oczami świata. Tak właśnie Jezus wchodzi w relację z duszą ludzką, poza światem, w ukryciu – to jakby relacja na poziomie nieśmiertelnym, czysto boskim.

Czy chcesz wejść w taką relacją z Jezusem? Jeśli w nią wejdziesz, On na pewno Cię obroni przed ludzkim gadaniem, tak jak Marię. Nie pozwoli Cię skrzywdzić.

MariaEva.

ADORACJA

  • Styczeń 14, 2018 10:55 am

O ADORACJI…

 

Dziś niedzielny, piękny dzień. Miło jest zacząć dzień od Adoracji.

Czym właściwie jest moim zdaniem „adoracja”? „Ador” – znaczy po prostu: kochać, uwielbiać. Adoracja krzyża, Najświętszego Sakramentu… jest więc kochaniem Jezusa.

Jak ją „zrobić”, „wykonać”? Tak po ludzku… Potrzebna jest chwila skupienia. Jeśli nie masz w domu ciszy możesz pójść do kościoła albo na spacer. Ale koniecznie weź ze sobą krzyż, obrazek Jezusa Ukrzyżowanego lub inny – tak, żebyś mógł na Niego spojrzeć. Jeśli jesteś introwertykiem weź ten obraz z sobą w swoim sercu – wyobraźni. Ważne, żebyś miał ten „obraz” czymkolwiek on będzie.

Poproś Ducha Świętego ( Bożego Ducha), żeby przyszedł do Twojej modlitwy i rozjaśnił Twój umysł. Poproś Jezusa, żeby przyszedł do twojego serca. Poproś Boga Ojca, żeby zaopiekował się Tobą podczas tej modlitwy. ( Możesz odmówić dziesiątkę różańca lub zwyczajnie „Ojcze Nasz” – prostą i piękną modlitwę, której Bóg sam nas nauczył.)

Jak już wyzwolisz w sobie to pragnienie, to bez słowa spójrz na KRZYŻ. Nastaw się cały na patrzenie, odbieranie całym sobą ( w środku, w sercu, w duszy) tego obrazu. Puść umysł wolno i niech prowadzi Cię Duch Święty. Może wyzwolić w Tobie jakieś wspomnienie ( nie przeganiaj go od razu, ale przyjrzyj się mu), może przypomnieć  Ci jakiś obraz ( przyjrzyj się mu i spróbuj zrozumieć)…

Ja dziś na adoracji opiekowałam się Chrystusem na krzyżu. Może brzmieć to irracjonalnie, ale tak było. Jak myślisz, czy Chrystus wiszący na krzyżu w Twoim domu ( na krzyżu z bierzmowania, czy namalowany na obrazie….)  jest martwy czy jeszcze żyje? Ja zadałam sobie to pytanie dzisiaj. Wiesz jaka była odpowiedź?  On jest KONAJĄCY i Potrzebujący Twojej obecności – nieustannej, kochającej obecności. On chce, żebyś przy Nim posiedział/posiedziała i zaopiekowała się Nim. Gdy umiera ktoś z Twoich bliskich, to nie odstępujesz go nawet na sekundę, bo myślisz, że już za chwilę tego kogoś nie będzie… Właśnie tak adoruj Chrystusa na krzyżu. Jakby zaraz miało GO zabraknąć! On umiera na tym krzyżu, dla Ciebie, za Ciebie… Bo tak bardzo Cię kocha, więc obdarz Go taką samą miłością. Obdarz Go swoją obecnością.

I nie ważne ile to będzie trwało – kilka minut, czy kilka godzin. Spróbuj, wyobraź sobie, wzbudź w sobie chęć przebywania z Nim naprawdę. Nie musisz nic mówić, nie musisz czytać tych wszystkich długaśnych modlitw, które często rozpraszają i odciągają Cię od sedna Adoracji (byleby jakoś przeleciało do końca). Módl się sercem, samym czuciem, samą obecnością. Nie zamykaj się na utarte ścieżki, ale daj się poprowadzić. Nie traktuj Go schematycznie, ale jako żywą osobę, która autentycznie z Tobą jest i Cię potrzebuje.

 

Miłej niedzieli!

MariaEva +